Nasze wady

kancelaria adwokacka warszawa dr Iwona Zielinko

Adwokat Zielinko od Beznadziejnych Spraw 1

Adwokat Zielinko od Beznadziejnych Spraw 2

NASZE WADY

1. PRACOHOLIZM – kochamy naszą pracę z wzajemnością. Jeśli sytuacja tego wymaga, bez żalu i marudzenia pracujemy w weekendy, dni wolne od pracy i święta. Adwokatura jest naszym powołaniem! Urodziliśmy się po to, żeby nieść ludziom pomoc w taki właśnie sposób – broniąc ich wolności, godności albo interesów finansowych. Pracujemy z pasją i zaangażowaniem, co bywa męczące dla naszych Klientów. Jak to możliwe? Opracowanie strategii w sprawie i jej prowadzenie, zwłaszcza na początku, wymaga naszej współpracy z Klientem, który – poza opowiedzeniem nam swojej historii – musi dosyłać nam brakujące dokumenty, szukać świadków, opracowywać zestawienie kosztów czy wyjaśniać dodatkowe kwestii dotyczące sprawy. W takiej sytuacji dzwonimy do Klientów i wysyłamy e-maile, burząc ich święty spokój, czego na ogół nie lubią. A jeśli się ociągają, jesteśmy zmuszeni ich zdyscyplinować, czego nie lubią jeszcze bardziej. Nasz sukces w 90 procentach składa się z ciężkiej pracy – naszej i w pewnym stopniu naszych Klientów.

2. NIEKONWENCJONALNY STYL DZIAŁAŃ – zanim zabierzemy się za sprawę, szukamy pomysłu na jej poprowadzenie. Czasami, zwłaszcza w sprawach bardzo trudnych czy beznadziejnych, podejmujemy kroki nietypowe, niepraktykowane przez inne Kancelarie. Jeśli funkcjonariusz publiczny (np. prokurator albo sędzia) zachowuje się w sposób niewłaściwy, nie udajemy, że wszystko jest w porządku, tylko na to reagujemy. Jeśli druga strona w sporze stosuje „chwyty poniżej pasa”, nie nadstawiamy drugiego policzka, tylko odwdzięczamy się tym samym. Jesteśmy bardzo kreatywni. Jednak tego typu metody powodują, że nie zawsze jest miło, co przez naszych Klientów może być postrzegane jako wada.

3. SZCZEROŚĆ – tak, jesteśmy szczerzy do bólu, czego nasi Klienci nie lubią. Mamy taką zasadę, że mówimy prawdę prosto w oczy, nawet kiedy jest ona brutalna. Czasem wiąże się to z uświadomieniem Klientowi, że zanim nas zaangażował, prowadził sprawę w sposób niefachowy, czym sobie szkodził. Bywa to bardzo nieprzyjemne! Jeszcze bardziej nieprzyjemnie robi się, kiedy trzeba powiedzieć, że sprawę zawalili pełnomocnicy Klienta! Niekiedy uczciwość wymaga powiedzenia Klientowi, że na wygranie sprawy ma zaledwie 50 procent albo, co gorsza, 10 procent, co nie wszyscy znoszą dobrze. Niektórzy frustrację za przekazanie złych wieści wyładowują na „posłańcu”, czyli osobie, która te wieści przekazała. Jednak zdarzało nam się, że pomimo tego, iż na wygranie sprawy dawaliśmy jedynie 30 procent szans, zakończyła się ona sukcesem!

4. PUNKTUALNOŚĆ – jak przystało na fanów pracy i perfekcjonistów, jesteśmy nieprzyzwoicie punktualni. Za wielką plamę na honorze i czyn niegodny adwokata uważamy spóźnienie, czym denerwujemy naszych Klientów (zwłaszcza tych, którym to się zdarza).

5. KWESTIA GUSTU – z uwagi na opisane powyższej cechy i niektóre nieopisane przyjmujemy do wiadomości, że mogą być osoby, którym nie przypadniemy do gustu. Pogodziliśmy się z tym, że nie jesteśmy zupą pomidorową, żeby wszyscy nas lubili, ani studolarówką, żebyśmy musieli się wszystkim podobać. Na pewno nie przypadniemy do gustu tym funkcjonariuszom publicznym, których niecne występki zdemaskowaliśmy ani sitwom czy układom, które rozbiliśmy.

6. PIENIĄDZE – nie pracujemy za darmo, nie przyjmujemy honorarium w naturze ani po wygraniu sprawy. Może się wydawać truizmem, że jakość z najwyższej półki musi mieć swoją cenę, oczywiście w granicach rozsądku, ale nasze doświadczenie pokazuje, że nie wszyscy to rozumieją! W naszym kilkunastoletnim doświadczeniu w prowadzeniu Kancelarii zdarzyło nam się ze strony Klientów otrzymać nie tylko propozycję pracy za darmo (np. bo sprawa będzie głośna, my zrobimy sobie reklamę etc.) czy otrzymania wynagrodzenia po wygraniu sprawy, ale także propozycję zapłaty np. w alkoholu, kiełbasie, jabłkach, porzeczkach, narkotykach, dopalaczach, i seksie we dwoje lub grupowym. Wobec powyższego uznaliśmy, że – w ramach brutalnej prawdy – warto wyartykułować wprost, że w naszym przypadku tego typu formy zapłaty (albo jej brak) nie wchodzą grę!Co wchodzi w grę jako zapłata? Gotówka lub przelew. Płatności w ratach? W wyjątkowych sytuacjach na to przystajemy, ale niechętnie. Płatność po tzw. wygranej w ogóle nie wchodzi w grę. Natomiast po wygranej chętnie przyjmujemy premie! Tyle że Klient po wygranej na ogół mówi: „wygraliście, bo sprawa dla was nie był trudna”. Można by wydać grubą książkę z cytatami, ile pomysłów, sposobów i fantazji mają Klienci, aby minimalizować swoje koszty kosztem naszych! I to bez wątpienia jest nasza największa wada, że w myśl zawartej umowy Wy solidnie płacicie, abyśmy my mogli solidnie i skutecznie pracować!

Jeśli chodzi o samokrytykę w formalnej kwestii naszych wad, to by było na tyle.

dr Iwona Zielinko,

adwokat

Powrót do poprzedniej strony
Powrót do strony głównej